W czerwcu 2025 r. odwiedził naszą Pracownię Avi Shalev, prawnuk michałowskiego nauczyciela szkoły żydowskiej Abrahama Szlapaka. Nasz gość z Izraela nosi imię po swoim michałowskim dziadku – Avi to zdrobnienie od Abraham po hebrajsku. Opowiedzieliśmy mu wszystko co wiemy o historii michałowskich Żydów, chociaż sami chcielibyśmy wiedzieć więcej. Cieszymy się, że kolejne pokolenia wracają i szukają śladów swoich przodków. Dzięki nim, my także wzbogacamy naszą wiedzę i historię naszego miasteczka.
Ciocia Aviego przesłała nam historię swojego ojca, a brata Abrahama, którą zamieszczamy poniżej. W tekście jest kilka słów o Abrahamie Szlapaku. Mamy nadzieję dowiedzieć się o nim więcej wkrótce.
Warto też dodać, że nasz gość – wnuk Abrahama Szlapaka, jest osobą, z ciekawymi doświadczeniami, m.in. był pierwszym żydowskim studentem studiów islamskich w Al-Qasemi Academy i swoje doświadczenia opisał w książce “The Al-Qasemi Diary – The Only Jew in the Room” – „Jedyny Żyd w Pokoju”.
Jacob (Yaakov Yoel) Szlapak (1894-1979)
Napisane przez jego córkę, Rivę Szlapak Goren
Rodzina Szlapaków pochodzi z Michałowa, małego miasteczka w północno-wschodniej Polsce, niedaleko granicy z Rosją, w pobliżu Białegostoku, które miało dużą, tętniącą życiem i aktywną kulturalnie społeczność żydowską. Pod koniec XIX wieku Gedalia (Hacohen) Szlapak poślubiła Toybe, córkę Mordechaja. Z ośmiorga dzieci, które mieli, dwoje zmarło w dzieciństwie, a troje (Chaja, Mordechaj i Sara) doczekało się własnych dzieci, ale o żadnym z nich nie wiadomo nic więcej. Tylko troje dożyło późnej dorosłości: Jakub, Abraham i Dawid. Toybe była znana z ciepłej gościnności i zamiłowania do kotów. Gedalia zmarła w 1916 roku, a Toybe około 1930 roku.
Trzej pozostali bracia rozeszli się w latach tysiąc dziewięćset trzydziestych, ale zobowiązali się zawsze dbać o siebie nawzajem. Zawsze pozostawali sobie bliscy, mimo że bardzo różnili się charakterem, prowadzili odmienne życie i mieszkali z dala od siebie. Jakub był uczonym intelektualistą, który został wysłany do Warszawy, być może dlatego, że był najstarszy, na wyższe studia w zakresie edukacji, literatury, historii i judaistyki. Przez całe życie pracował jako nauczyciel, specjalizując się w historii Żydów, literaturze i studiach biblijnych. Był również elokwentnym pisarzem zarówno w języku hebrajskim, jak i jidysz, i pisał artykuły do białostockiej prasy żydowskiej. Żył w świecie idei i słów, nie miał głowy do interesów czy negocjacji.
Pracował jako dyrektor szkoły hebrajskiej w Białymstoku w 1939 roku, kiedy Rosjanie przejęli Białostocczyznę, zgodnie z paktem rozbiorowym zawartym z Niemcami i deportowali wielu obywateli na Syberię, zwłaszcza tych wykształconych (w tym wielu Żydów), aby uniknąć potencjalnego oporu. W rezultacie mój ojciec spędził kilka następnych lat w syberyjskim obozie pracy. Kiedy Białystok w końcu wrócił pod polską kontrolę (mniej więcej), zastał prawie wszystko w gruzach i ani śladu swojej poprzedniej rodziny. Minęło trochę czasu, zanim udało mu się ponownie uruchomić szkołę hebrajską i zbudować dla siebie nowe życie. W 1945 r. poznał i poślubił moją matkę Dorę, ocalałą z Auschwitz, a w 1946 r. urodziłam się ja. W 1948 r. Avraham (który mieszkał w Kenii) pomógł nam opuścić Polskę, organizując pracę dla mojego ojca jako nauczyciela hebrajskiego i pastora w kongregacji żydowskiej w Livingstone w Rodezji Północnej (dziś Zambia) oraz wysyłając nam pieniądze. W 1958 r. przeprowadziliśmy się do Bulawayo w Rodezji Południowej (dziś Zimbabwe), gdzie pracował jako nauczyciel hebrajskiego i pomocnik pastora w kongregacji aż do przejścia na emeryturę.
Poza pracą, jego ulubionym zajęciem było zawsze czytanie dobrej literatury hebrajskiej i jidysz, choć znał też dobrze polski i rosyjski oraz zdołał opanować dość dobrze angielski. Ze względu na ograniczone środki finansowe pozwalał sobie na jedną książkę miesięcznie z hebrajskiej księgarni w Johannesburgu i co miesiąc z niecierpliwością czekał na jej dostawę. Wciąż mam wiele z tych książek.
W 1977 roku, wkrótce po jego przejściu na emeryturę, moi rodzice zamieszkali w Jerozolimie, gdzie kupili mieszkanie z pomocą syna Abrahama, Charlesa (który nosi imię Gedalia). Jakob zmarł w 1979 r. z powodu udaru mózgu i został pochowany na cmentarzu Har Hamenuchot w Jerozolimie, gdzie spoczywa również Abraham. Był bardzo łagodnym, skromnym, powściągliwym człowiekiem, który był szanowany za swoją wiedzę i sumienność oraz lubiany za cierpliwość, inteligentne poczucie humoru i życzliwość.




Jacob (Yaakov Yoel) Szlapak (1894-1979)
Written by his daughter, Riva Szlapak Goren
The Szlapak family originates from Michalov, a small town in north east Poland close to the Russian border near the city of Bialystok, which had a large, vibrant and culturally active Jewish community. Sometime towards the end of the 19th century, Gedalia (Hacohen) Szlapak married Toybe, daughter of Mordechai. Of the eight children they had altogether, two died as children and another three (Chaya, Mordechai and Sara) lived to have their own children, but nothing other than that is known about any of them. Only three survived to late adulthood: Jacob, Avraham and David. Apparently Toybe was known for her warm hospitality and her love of cats. Gedalia died in 1916 and Toybe died around 1930.
The three remaining brothers went their different ways in the 1930s, but undertook to always take care of one other. They always remained close even though they were very different in nature, led different lives and lived far away from one another. Jacob was the intellectual scholarly one who was sent to Warsaw, perhaps since he was the eldest, for higher studies in education, literature, history and Jewish studies. Throughout his life, he always worked as a teacher, specializing in Jewish history, literature and Bible studies. He was also an eloquent writer in both Hebrew and Yiddish, and wrote articles for the Bialystok Jewish press. He lived in the world of ideas and words, and had no head for business or negotiations of any kind.
He was working as the principal of a Hebrew school in Bialystok in 1939 when the Russians took over the Bialystok area, in accordance with the partition pact they had made with Germany, and deported many citizens to Siberia, especially the educated ones (which included many Jews), in order to avoid potential resistance. Consequently, my father spent the next few years in a Siberian labor camp. When Bialystok finally returned to Polish control (more or less), he returned to find almost everything in ruins and no trace of his previous family. It took a while till he managed to get his Hebrew school started again and to build a new life for himself. In 1945, he met and married my mother Dora, an Auschwitz survivor, and in 1946 I was born. In 1948, Avraham (who was living in Kenya) helped us leave Poland by arranging a job for my father as a Hebrew teacher and minister for the Jewish Congregation in Livingstone in Northern Rhodesia (today Zambia), and by sending us money. In 1958, we moved to Bulawayo in Southern Rhodesia (today Zimbabwe), where he worked as a Hebrew teacher and assistant minister to the Congregation until he retired.
Outside his work, his favorite pastime was always reading good Hebrew and Yiddish literature, although he also knew Polish and Russian well and managed to acquire a reasonably good English. Because of his limited financial means, he permitted himself one book a month from the Hebrew bookstore in Johannesburg, and every month he eagerly awaited its delivery. I still have many of those books.
In 1977, shortly after his retirement, my parents came to live in Jerusalem, where they bought an apartment with help from Avraham’s son, Charles (who is named after Gedalia). He passed away in 1979 from a stroke and is buried in the Har Hamenuchot cemetery in Jerusalem, where Avraham is buried as well. He was a very gentle, unassuming, reserved man who was respected for his knowledge and conscientiousness and well liked for his patience, intelligent sense of humor and friendliness.









Dodaj komentarz